Oh Bourges…

Image

Jak się wraca do rzeczywistości po tygodniu skrajnych muzycznych doświadczeń? Nie mam pojęcia, ciągle w kółko przeżywam festiwal w Bourges. Widziałam miliard świetnych koncertów: Woodkid, Public Enemy, Okay Monday, Sing Sing My Darling, Jamie Cullum i wielu wielu innych. Atmosfera była magiczna, tłumy ludzi, cudowna pogoda, całonocne granie na offach w klubach. Zupałnie inny świat.

Jeden koncert rozłożył mnie na łopatki niemal całkowicie. WIedziałam, że muzycznie będzie dobrze a nawet bardzo dobrze, ale koncert MIKI to było perfekcyjnie wyreżyserowane show, od pierwszej do ostatniej nuty. Chociaż wszystko było idealnie zaplanowane, to sam MIKA zachowywał się tak naturalnie, że nie dało się dostrzec scenariusza. Wokół mnie padały stwierdzenia, że jest kolejnym Freddiem M. Aż tak daleko bym się nie posunęła, bo poza jego (bez wątpienia) świetnym głosem całości dopełniał perfekcyjny band i wokaliści w chórkach, którzy byli na równie wysokim poziomie kunsztu wokalnego co sam MIKA. Wokalista pojawiał się i znikał, dyrygował bandem, światłami i publiką jak tylko chciał, wskakiwał na fortepian, posypywał muzyków złotym konfetti i dyskutował z publicznością.  Równie dobrze sprawdzał się w energetycznych kawałkach jak i balladach, które doprowadzały dziewczyny do  łez. Dwie godziny pobytu w świecie show na światowym poziomie.

Osobiście zabrakło mi tylko “Happy Ending”, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

Advertisements
Tagged , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: